poniedziałek, 23 czerwca 2014

Prologue





Dużo błędów popełnionych, 
lecz zero naprawionych. 
Jak delikatne skrzydła skrzypie,
dzięki twojej ciężkiej chrypie,
krągły księżyc na niebo wpełza
mnie i ciebie, nieśmiertelnymi więza. 
Ileż to lat spędziłeś na Ziemi?
Może w piekle twoje życie się odmieni...

"I'm waking up, i feel it in my bones
enough to make my systems blow"



Delikatny powiew wiatru muska jej młode, zaróżowione policzki. Pomimo zamkniętych powiek czuje nad sobą czyjąś obecność. Chociażby miała wpaść w otchłań, zapomnieć, nie potrafiła, oni nie potrafili.  Widzi tylko ciemność, pustkę, czarną plamę. A może...nie widzi nic?
-Opiekuj się nią.- pomimo pozbawionej zdolności do panowania nad swoim ciałem, dokładnie słyszy jej stanowczy, aczkolwiek wypełniony żalem głos. W końcu udaje jej się uchylić powieki. Widzi kobietę. A potem znowu wraca do punktu wyjścia- wszystko znika niczym pękająca bańka mydlana... i już nie wróci.




Od autorki:
Hej wszystkim! To nie jest mój pierwszy blog z opowiadaniem, ale z powodu osobistych problemów musiałam go usunąć. Na tym na razie jest tylko bardzo króciutki prolog, ale mam nadzieję że pierwszy rozdział pojawi się niedługo. Ale to już zależy od was :). 


{proszę, zostaw komentarz po przeczytaniu}